Przez cały tydzień nic nie było w stanie zepsuć mi humoru. Nie dość, że poprawiłam wszystkie oceny i zakończyłam ten paskudny rok szkolny, to jeszcze rodzice pozwolili mi polecieć do Nialla na wakacje.
Codziennie rozmawialiśmy ze sobą bardzo długo. Kiedy Niall mnie widział, uśmiechał się szeroko,a ja byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Praktycznie wiedziałam, że mam zapewnione idealne wakacje. Szkoda mi było tylko tych wszystkich ludzi, którzy krzywo patrzyli na mnie w szkole i na ulicy. Oprócz moich rodziców nikt przecież nie wiedział, że jestem w związku z Irlandczykiem, który śpiewa w najsłynniejszym boysbandzie na świecie. Jeszcze w kwietniu nie pomyślałabym nawet o tym, że pojadę gdzieś na wakacje, a teraz szaleje z radości.
I nastał dzień wylotu.
Niall zadzwonił do mnie już bardzo rano, 15 minut przed moim odlotem. Samolot wystartował punktualnie o 7:30.
Byłam tak bardzo podekscytowana, że wypiłam 3 litry wody przed odlotem z nerwów. Nigdy nie leciałam samolotem, ale nie bałam się. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Jakoś tak, byłam pewna.
Wyjęłam z torby laptopa i włączyłam Simsy. W samolocie nie było Wi-Fi, dlatego tylko ta gra musiała mnie zadowolić.
-Życzy sobie panienka coś do picia?- Zapytała stewardessa po 15 minutach lotu.
-Nie, dziękuję bardzo.- Odpowiedziałam, a w domyśle pomyślałam "Dzięki, ale rano wypiłam 3 litry kranówy, bo właśnie lecę do mojego chłopaka, spotkać się z nim pierwszy raz na żywo. A wie pani co? Tym chłopakiem jest Niall Horan".- A za ile będziemy w Londynie, bo muszę zadzwonić i powiedzieć?- Zapytałam z uśmiechem na ustach.
Stewardessa odwzajemniła uśmiech.
-Za 45 minut powinniśmy lądować.- Odpowiedziała i poszła dalej.
Siedziałam z jakimś chłopakiem ( na oko miał może 23-25 lat).
Po chwili zawiesił mi się komputer.
Wyłączyłam go i napisałam Niallowi, że będę na lotnisku za 45 minut.
Bardzo nudziło mi się czekanie, więc postanowiłam zagadać do sąsiada.
Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć.
-Pan też leci do Londynu?- Zapytałam, po czym zdałam sobie sprawę z gafy.
Chłopak zaczął się śmiać.
-Owszem, wracam do ojca na wakacje.-Odpowiedział po chwili, cały czas rozbawiony moją głupotą.- A ty do kogo lecisz?
-Do chłopaka.- Odpowiedziałam już bardzo poważnie.
- A on tam pracuje, czy co?
-Mieszka i pracuje.
-Związek na odległość? To nie jest męczące?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Popatrzyłam w głąb samolotu.
-No właśnie sprawdzam, czy nie będzie.- Odpowiedziałam wkońcu i spuściłam wzrok.
-To pierwszy raz lecisz?
-Tak.
I zapadła cisza. Rzeczywiście nie pomyślałam, co będzie po wakacjach. Ale postanowiłam, że nie będę teraz o tym myśleć. No bo czekały mnie chyba najlepsze wakacje życia. Nie było czasu na zamartwianie się przyszłością. Narazie jest perfekt!
Rozmawiałam z tym chłopakiem do końca lotu. Dowiedziałam się, że ma na imię Witek i też jest z Lublina.
Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów, żeby w razie czego umówić się, żeby wracać razem do Polski.
-Proszę Zapiąć pasy! Będziemy lądować w Londynie za 2 minuty, dziękujemy za skorzystanie z naszych usług.- Odezwał się głos z kabiny pilotów.
Cała w nerwach wysłałam esemesa do Nialla. Odpisał, że już na mnie czeka.
I wylądowałam. Pożegnałam się z Witkiem i wyszłam z samolotu.
Nialla nigdzie nie było, ale zobaczyłam, że dostałam esemesa.
'jestem na paringu, zejdź do mnie'.
Serce biło mi jak szalone, ale wiedziałam, że muszę iść.
Zeszłam na poziom lotniskowego parkingu.
Rozejrzałam się po samochodach i nagle usłyszałam.
-Kalla?- Zawołał Niall bardzo donośnie.
-Tu jestem!-Odkrzyknęłam.
Odwróciłam się i spotkaliśmy się wzrokiem.
Blondyn stał na drugim końcu parkingu i machał do mnie.
Czułam, że mi słabo.
Stał taki zdenerwowany, w brązowych spodniach, białych butach i czerwonej bluzie z kapturem.
Zdjął czarne okulary i zaczął biec w moją stronę. I ja zacząłam bieg ku niemu.
Spokaliśmy się w namiętnym uścisku. Czuliśmy nawzajem nasze ciężkie oddechy i to, jak mocno biją nam serca. Niall zacisnął swoje dłonie na moich plecach. Pocałował mnie w głowę i oparliśmy o siebie swoje czoła.
Rozpłakałam się na Niall śmiał się cicho, uśmiechając sie do mnie i zbliżając swoje usta do moich.
I utkwiliśmy w namiętnym pocałunku.
Potem nie mówiliśmy nic. Staliśmy przytuleni, pełni emocji.
Nagle usłyszałam jego kochany, niski głos.
-Kocham cię! Właśnie najbardziej teraz, w tym zapyziałym garażu.- I zaśmiał się, ocierając moje łzy z policzków.
Złapał ręką za mój podbródek i jeszcze raz pocałował mnie czule, odgarniając moje włosy z twarzy.
-Ja ciebie też bardzo kocham.-Wykrztusiłam wkońcu.
Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w kierunku samochodu.
A miał czerwone, sportowe auto 2 osobowe.
Wrzucił moją walizkę do bagażnika i otworzył drzwi.
-Jak ci minęła podróż, opowiadaj!?- Zapytał chłopak, kiedy już wyjechaliśmy z parkingu.
-Wspaniale! Miałam dobre towarzystwo i komputer.- Powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
Niall patrzył się na mnie cały czas.
-Patrz na drogę!- Krzyknęłam.
Uśmiechnął się.
-Jak mam patrzeć na drogę, jak moja piękna dziewczyna siedzi obok mnie w samochodzie.
-Niall...
-Proszę pocałuj mnie jeszcze raz.
*cmoknęłam go w usta*
-A teraz patrz na drogę.
Niall zaśmiał się i odwrócił wzrok.
Wyjęłam z plecaka kanapkę.
Niall zabrał mi ją i zjadł.
-Kochanie, to było moje drugie śniadanie!- Krzyknęłam
-Pójdziemy gdzieś na jedzenie.- Odpowidział.
-Jestem zmęczona, wstałam chwilę po 5.
-To zamówimy coś do mieszkania. Będą chłopaki.
-Dobra. *wyjęłam słuchawki*.
-Co będziesz słuchać?
-Take me home.
-*zaśmiał się* to posłuchamy razem.
Wyjął płytę ze schowka i puścił.
Zaczął śpiewać LWWY a ja się dołączyłam.
Całą drogę śpiewaliśmy razem.
Nareszcie mogliśmy razem śpiewać na żywo.
Nagle Niall podjechał pod wielki apartamentowiec i wjechał na podziemny parking.
Wysiedliśmy z samochodu a Niall złapał mnie w pasie, przytulił i pocałował.
-Lubię cię całować w garażach.- Powiedział i parsknął śmiechem.
Wyjął moją walizkę z bagażnika i wsiedliśmy do windy.
-Które piętro?- Zapytałam.
-12.
Gdy wjechaliśmy na górę, Niall wyjął klucze od mieszkania i otworzył je.
Było wielkie.
3 duże pokoje, kuchnia i 2 łazienki.
-Po co ci takie duże mieszkanie?- Zapytałam.- Z kim będziesz tu mieszkał?
-Aktualnie z tobą.- Odpowiedział blondyn i wybuchnął śmiechem.
Zaprowadził mnie do pokoju.
-Rozgość się.- Powiedział i postawił moją walizkę na ziemi.
Wyjęłam swoje ulubione trampki do chodzenia po mieszkaniu.
Niall położył się na moim łóżku i przyciągnął mnie do siebie. Przytuliłam się mocno do jego klatki piersiowej.
Poczułam jego ciepło i bijące serce.
-Ty też jesteś taka szczęśliwa?- Wyszeptał chłopak.
Pocałowałam go w policzek.
- Tak. I okropnie głodna.
-Popatrz to tak jak ja!
-Ty zawsze jesteś głodny.
Niall poczochrał moje włosy i zaczął łaskotać po brzuchu.
Wybroniłam się i wstałam.
Blondyn oznajmił mi, że na chwile wychodzi coś załatwić, a ja mam się nigdzie nie ruszać.
Skorzystałam z okazji i poszłam do łazienki się odświeżyć.
Gdy skończyłam, usłyszałam, że ktoś usilnie puka do drzwi wejściowych.
W sypalni nie było nikogo, więc wyszłam do dużego pokoju.
Nagle Harry wyskoczył z pokoju Nialla i rzucił sie na mnie.
Odwzajemniłam uścisk, chociaż mocno się wystraszyłam.
-Harry, chcesz, żebym dostała ataku serca?- Zapytałam.
Hazza uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
-Pójdziesz teraz ze mną.- Krzyknął
-Niby gdzie, jak to, gdzie jest Niall??- Pytałam przestraszona.
Loczek zaśmiał się i wciągnął mnie do pokoju Nialla.
Gdy weszliśmy zobaczyłam wszystkich: Nialla, Eleanor i Louisa, Perri i Zayna, Danielle i Liama. Wszyscy zaczęli wiwatować, przytulać mnie, całować w policzek.
Niall wstał ze stołka, podszedł do mnie, objął w pasie i przytulił bardzo mocno.
-Witaj w twojej drugiej rodzinie, Kall.- Wyszeptał
- Dziękuję wam! Bardzo wam dziękuję.- Odpowiedziałam i jak to ja, zalałam się łzami.
Po chwili Niall wyszedł i wrócił z całym stołem żarcia.
Wszyscy rzucili się na pizzę, ciastka i cukierki.
Siedzieliśmy tak wspólnie aż do 16:30.
Potem skończyło się żarcie i wszyscy zaczęli się zbierać do domu.
Znowu zostałam sama z Niallem.
Irlandczyk przytulił mnie od tyłu i szepnął do ucha.
-No to co teraz robimy?
-Na pewno nie to, co myślisz.- Odpowiedziałam i wybuchnęłam śmiechem.- Pójdziemy na spacer!
Niall pocałował mnie w szyje i obrócił do siebie.
-Co tylko chcesz księżniczko, ale musimy trochę poczekać, aż paparazzi dadzą spokój. Wyjdziemy o 21.
-Cudownie. A do tego czasu co będziemy robić.- Zapytałam
-Hmmm... - Westchnął Niall.- Mam dobrą nalewkę porzeczkową...
____________________________________________________________
https://twitter.com/callmekalla
Trochę dłuższe ;3 Mam nadzieję, że się podoba. Postanowiłam, że następny rozdział dodam dopiero jak będzie 5 komentarzy bo wogóle nie komentujecie.
My One Direction True Story
My life <3
wtorek, 2 kwietnia 2013
sobota, 30 marca 2013
Rozdział VI- The best time to say I love you.
Przez cały dzień chodziłam jak zombie. Najgorsze było to, że nie miałam komu o tym wszystkim opowiedzieć. Nie wiedziałabym nawet jak to zrobić. Wika znalazła sobie już lepsze towarzystwo,a ja chodziłam sama, siedziałam sama i wyczekiwałam tej 21-szej jak zbawienia.
Od momentu kiedy wróciłam do domu, do samej rozmowy wgapaiałam się tylko bezmyślnie w telewizor.
Ciekawe czy jest sens z nim rozmawiać. Chyba marne szanse, że będzie jak dawniej. Ale to nie była moja wina, prawda?
Mnustwo myśli nie dawało mi normalnie funkcjonować. I nastała 21.
Siadłam do komputera cała w nerwach.
Okropnie drżały mi ręce, a głos załamywał się nawet w myślach.
Kiedy przed oczami ukazał mi się Niall, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie zaczęliśmy tej rozmowy normalnie, nie było zwykłego "cześć".
Nie mówiliśmy nic. Była cisza.
Niall głośno oddychał i cały czas wycierał usta w rękaw.
Oparłam głowę na rękach i po prostu przyglądałam mu się uważnie.
-Powiesz coś?- Zapytał w końcu blondyn.- Głupio tak.
-A co chciałbyś usłyszeć.- Zapytałam z uśmiechem na ustach.- Może jednak ty zacznij.
-Nie, ja też nie wiem co mam powiedzieć.
-Może prawdę? Dlaczego to zrobiłeś i co miałeś na celu.
Niall wziął głęboki oddech i spuścił wzrok na klawiaturę.
Przez chwilę nic nie mówił, ale za chwilę wyciągnął gitarę spod stołu.
Zaczął grać "little things" i śpiewać na wyrywki głównie te fragmenty, gdzie była mowa o nieidealnośći.
Widziałam, że bardzo trzęsły mu się ręce, a nigdy wcześniej nie denerwował się tak przy rozmowie ze mną. Zrozumiałam, że to nie żart.
Słuchałam go bardzo uważnie a w moim sercu zagościł spokój. Nareszcie mogłam się uśmiechać.
Niall grał coraz ciszej i uciszył głos.
Skończył.
Jeszcze przez chwilę patrzył w dół, a potem podniósł głowę.
- Ślicznie.- Powiedziałam.- Na prawdę super.
-Czy teraz rozumiesz?- Zapytał chłopak.
-Rozumiem, ale teraz powiedz mi to prosto w oczy.
-Tak normalnie?
-Tak normalnie.
Widziałam, że się uspokoił. Uśmiechnął się szeroko i zaśmiał (a miał taki słodki śmiech).
-Dobrze.- Powiedział i wstał z krzesła.- Chodźcie chłopaki!- Zawołał.
Do pokoju weszli Lou, Harry, Zayn i Liam.
Zaczęłam się głośno śmiać.
Chłopcy uśmiechali się i machali.
Odmachałam.
-Jesus, to prawda!- Krzyknął Harry po czym zwrócił się do mnie.- Cześć Kalla.
-Cześć Harry- Odpowiedziałam przez śmiech.
Niall zaczął.
-Kalla, wiem, że to powinno wyglądać troszeczkę bardziej uroczyście, ale chciałem, żeby chłopaki przy tym byli, rozumiesz?
-Jasne.- Odpowiedziałam
-No bo kurczę, zakochałem się w tobie i bardzo mi na tobie zależy...
Chciałam coś powiedzieć, ale Niall mi przerwał.
-Nie przerywaj mi słońce, powiedz tylko, że czujesz to samo, proszę.
Popłakałam się.
-Oczywiście,że tak kochany!- Krzyknęłam.
Chłopaki zaczęli wiwatować i przytulać Nialla.
W końcu Liam zapytał:
-To jaka jest twoja ulubiona piosenka 1D?
-Przecież "more than this" debilu, mówiłem ci!- Krzyknął Niall.
-Nie krzycz na niego.- Upomniałam blondyna.
Byłam taka szczęśliwa. Nagle chłopcy zaczęli śpiewać "more than this".
Słuchałam i płakałam. Kiedy skończyli, pomachali mi i wyszli, a ja zostałam sama z Niallem.
Rozmawialiśmy jeszcze do 2 nad ranem. Nie mogliśmy się rozstać.
Pod koniec rozmowy Niall powiedział:
-Przyjedź do mnie. Chociaż na parę dni, proszę. Chciałbym cię mocno przytulić i pocałować.
-Ja też tego chce Niall, nawet nie wiesz jak bardzo.
-To kiedy możesz przyjechać?
-W przyszłą sobotę mam już wakacje.
-Zarezerwuje samolot.
-A co mam powiedzieć rodzicom?
-Że jedziesz do mnie, to chyba oczywiste.
-Mogę im powiedzieć?
-Pewnie, ale tylko im, dobrze?
-Oczywiście.
-To widzimy się w sobotę?
-Mam ogromną nadzieję, że tak.
-Zadzwoń do mnie jak wsiądziesz do samolotu.
-Naturalnie.
-Czekam na ciebie słońce...
_____________________________________________________________________
Od momentu kiedy wróciłam do domu, do samej rozmowy wgapaiałam się tylko bezmyślnie w telewizor.
Ciekawe czy jest sens z nim rozmawiać. Chyba marne szanse, że będzie jak dawniej. Ale to nie była moja wina, prawda?
Mnustwo myśli nie dawało mi normalnie funkcjonować. I nastała 21.
Siadłam do komputera cała w nerwach.
Okropnie drżały mi ręce, a głos załamywał się nawet w myślach.
Kiedy przed oczami ukazał mi się Niall, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie zaczęliśmy tej rozmowy normalnie, nie było zwykłego "cześć".
Nie mówiliśmy nic. Była cisza.
Niall głośno oddychał i cały czas wycierał usta w rękaw.
Oparłam głowę na rękach i po prostu przyglądałam mu się uważnie.
-Powiesz coś?- Zapytał w końcu blondyn.- Głupio tak.
-A co chciałbyś usłyszeć.- Zapytałam z uśmiechem na ustach.- Może jednak ty zacznij.
-Nie, ja też nie wiem co mam powiedzieć.
-Może prawdę? Dlaczego to zrobiłeś i co miałeś na celu.
Niall wziął głęboki oddech i spuścił wzrok na klawiaturę.
Przez chwilę nic nie mówił, ale za chwilę wyciągnął gitarę spod stołu.
Zaczął grać "little things" i śpiewać na wyrywki głównie te fragmenty, gdzie była mowa o nieidealnośći.
Widziałam, że bardzo trzęsły mu się ręce, a nigdy wcześniej nie denerwował się tak przy rozmowie ze mną. Zrozumiałam, że to nie żart.
Słuchałam go bardzo uważnie a w moim sercu zagościł spokój. Nareszcie mogłam się uśmiechać.
Niall grał coraz ciszej i uciszył głos.
Skończył.
Jeszcze przez chwilę patrzył w dół, a potem podniósł głowę.
- Ślicznie.- Powiedziałam.- Na prawdę super.
-Czy teraz rozumiesz?- Zapytał chłopak.
-Rozumiem, ale teraz powiedz mi to prosto w oczy.
-Tak normalnie?
-Tak normalnie.
Widziałam, że się uspokoił. Uśmiechnął się szeroko i zaśmiał (a miał taki słodki śmiech).
-Dobrze.- Powiedział i wstał z krzesła.- Chodźcie chłopaki!- Zawołał.
Do pokoju weszli Lou, Harry, Zayn i Liam.
Zaczęłam się głośno śmiać.
Chłopcy uśmiechali się i machali.
Odmachałam.
-Jesus, to prawda!- Krzyknął Harry po czym zwrócił się do mnie.- Cześć Kalla.
-Cześć Harry- Odpowiedziałam przez śmiech.
Niall zaczął.
-Kalla, wiem, że to powinno wyglądać troszeczkę bardziej uroczyście, ale chciałem, żeby chłopaki przy tym byli, rozumiesz?
-Jasne.- Odpowiedziałam
-No bo kurczę, zakochałem się w tobie i bardzo mi na tobie zależy...
Chciałam coś powiedzieć, ale Niall mi przerwał.
-Nie przerywaj mi słońce, powiedz tylko, że czujesz to samo, proszę.
Popłakałam się.
-Oczywiście,że tak kochany!- Krzyknęłam.
Chłopaki zaczęli wiwatować i przytulać Nialla.
W końcu Liam zapytał:
-To jaka jest twoja ulubiona piosenka 1D?
-Przecież "more than this" debilu, mówiłem ci!- Krzyknął Niall.
-Nie krzycz na niego.- Upomniałam blondyna.
Byłam taka szczęśliwa. Nagle chłopcy zaczęli śpiewać "more than this".
Słuchałam i płakałam. Kiedy skończyli, pomachali mi i wyszli, a ja zostałam sama z Niallem.
Rozmawialiśmy jeszcze do 2 nad ranem. Nie mogliśmy się rozstać.
Pod koniec rozmowy Niall powiedział:
-Przyjedź do mnie. Chociaż na parę dni, proszę. Chciałbym cię mocno przytulić i pocałować.
-Ja też tego chce Niall, nawet nie wiesz jak bardzo.
-To kiedy możesz przyjechać?
-W przyszłą sobotę mam już wakacje.
-Zarezerwuje samolot.
-A co mam powiedzieć rodzicom?
-Że jedziesz do mnie, to chyba oczywiste.
-Mogę im powiedzieć?
-Pewnie, ale tylko im, dobrze?
-Oczywiście.
-To widzimy się w sobotę?
-Mam ogromną nadzieję, że tak.
-Zadzwoń do mnie jak wsiądziesz do samolotu.
-Naturalnie.
-Czekam na ciebie słońce...
_____________________________________________________________________
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział V- Przechwycić marzenia
Co za szczęście, że nie musiałam chodzić do szkoły (weekend majowy, matury itp.) bo całe dnie spędzałam przy komputerze czekając na Nialla. Czasem był późnym wieczorem, czasem nie było go wogóle. Każda rozmowa była dla mnie jak piękny sen. Rozmawialiśmy o wszystkim. Po jakimś czasie przestałam się ekscytować i rozmawiałam z nim jak z przyjacielem, któremu mogę powiedzieć wszystko. Nigdy nie pomyślałam, że to się tak skończy.
Skończył się czas wolny, musiałam wrócić do szkoły, dlatego potem nie rozmawialiśmy za często. Właściwie co tydzień. Raz w moje urodziny, potem w dzień dziecka.
Któregoś dnia, a był to już 12 czerwca, złapałam Nialla w godzinach porannych zanim poszłam do szkoły. Chociaż rozmawialiśmy już dość długo i czuliśmy się swobodnie w swoim towarzystwie, Niall był jakiś spięty.
-Co się dzieje?- Zapytałam.
-Nic.- Odpowiedział, nie patrząc na mnie.
-No weź, ja nikomu nie powiem, słowo.
-Widziałem dzisiaj... no nie mogę się pozbierać jeszcze...
-Co widziałeś, coś nie tak?
-No... słyszałaś pewnie, że ludzie łączą w parę Lou i Hazzę.
-No tak. Larry Stylinson.
-No to ten..
-Co?
-No widziałem... Oj Boże, nie chcesz wiedzieć.
-Właśnie, że chcę!
Serce zaczęło mi walić mocniej, bo domyślałam się o co chodzi.
-Ale nie powiesz nikomu?- Zapytał.- Obiecujesz?
-Obiecuję.
-No widziałem jak się całowali dzisiaj...
-O MATKO! A oni cię widzieli?
-Mam nadzieję, że nie.
-A mówili coś?
-Nie... właściwie to chyba nie, bo Lou głośno sapał.
-O mój Boże. Zgon.
-No zgon!
-I nie powiesz im o tym? Że ich widziałeś?
-Miałbym się przyznać? Już wcześniej myslałem, że coś jest na rzeczy. Brzydzę się ich, Kalla, co ja mam robić teraz?
-No jak to co? Pogadaj z nimi!
-Nie... nie potrafie.
Niall nagle uśmiechnął się.
-Mam pomysł.- Odparł. Wstał z krzesła i wybiegł z pokoju.
Nie miałam pojęcia co kombinuje, nie wiedziałam, czy sobie po prostu poszedł czy zaraz wróci.
Po dwóch minutach przybiegł, ale nie był sam. Trzymał Louisa za rękaw.
Niall poprawił koszulkę i włosy i posadził Louisa przed komputerem.
Serce podeszło mi do gardła. Zobaczyłam Louisa. On jednak miał zmieszaną minę i przyglądał mi się bardzo uważnie.
-Kim jesteś?- Zapytał, nie odrywając ode mnie wzroku.
-Ja jestem... znaczy mam.. Niall pomocy.- Wyksztusiłam, bo odebrało mi mowę.
-Kamila, jest polką, moja przyjaciółka.- Odparł blondyn i poklepał Louisa po ramieniu. Wytarł rękę w spodnie.
Powiedział przyjaciółka. O mój Boże.
-Cześć.- Odparł Louis i uśmiechnął się.
-Cześć.- Odpowiedziałam
-Chyba nie wiem po co mnie tu Niall przyprowadził, ale jestem.- Odparł Lou i spojrzał na Nialla.
-Kalla, proszę, ty wytłumacz- Powiedział Niall.- I powiedz mu to, co ja musiałbym powiedzieć, proszę.- Dodał i wyszedł z pokoju.
-Co to za konspiracje, co?- Zapytał mnie Lou
-No, słuchaj... Niall ma problem.
-To dlaczego sam ze mną nie porozmawia?
-Wstydzi się, w sumie to mu się nie dziwie.
-I ma pośrednika? Wykorzystuje cię?
-No można tak powiedzieć.
-To słucham.
-Lou to dla mnie też nie jest łatwe...
-No dawaj! Bo muszę wracać do mieszkania.
-Chodzi o Harrego.
-Co się stało?
-Bo... *zarumieniłam się* Niall was przyłapał. I chodzi o to, że... ja na prawdę nie mam nic do Larrego.
Tylko wytłumacz mu, powiedz, że to normalne, że milość nie zna wieku, płci, czasu...
Porozmawiaj z nim, proszę cię...
Lou zaczął się śmiać. Spuścił powietrze z ust i przygryzł wargę. Odwrócił się ( chyba chciał sprawdzić, czy Niall nie podsłuchuje ), przybliżył się do monitora i powiedział:
-Niall to głupek, teraz już o tym wiesz.
-No właśnie chyba nie...
-To była taka próba.- Przerwał mi Lou.- Niall miał sprawdzić 3 rzeczy. Czy można ci zaufać, czy będziesz akceptować jego przyjaciół w każdej formie i czy wierzysz w miłość w każdej postaci. Oczywiście nie zgodziłem się na to, ale jak widać świetnie poradził sobie we wkręceniu mnie w tą akcję mimo wszystko. Między mną a Harrym nic nie ma, przyjaźnimy się, ale to tylko przyjaźń. Jestem z Eleanor.
Przez chwilę nie mogłam mu nic odpowiedzieć. Zamurowało mnie. Znowu próba? I zdałam ją? Jezu.
-Teraz juz wiesz, że Niall nie potrafi niczego załatwić sam. To oferma, niedorozwój i tchórz. Trochę ci współczuje, że coś do ciebie czuje.
- Zaraz.- Dodałam wreszcie.- Niall coś do mnie czuje?
-No chyba tak, można z tego tak wywnioskować. Ale słuchaj mnie Kall, to oferma. Myślisz, że dlaczego on nie ma dziewczyny. I jest wiele innych jego gorszych cech.
W tym momencie do pokoju wszedł Niall.
-Dzięki stary.- Mówił ze łzami w oczach.- Na prawdę dzięki.
I wybiegł. Zauważyłam, że słyszał naszą rozmowę, bo płakał.
On był taki wrażliwy. W tym momencie nie wytrzymałam.
-Coś ty zrobił???- Zaczęłam krzyczeć na Louisa.- Dlaczego to zrobiłeś??? Jak mogłeś???
Nie mogłam sie uspokoić i zaczęłam płakać.
- Nie rozumiesz debilu, że ja Nialla kocham? Nie rozumiesz, że ja mu tego nie powiem w oczy?
Louis schował twarz w dłonie.
Widziałam, że było mu strasznie głupio. Żeczywiście Niall zrobił to bardzo dziwnie, ale nie przewidział zachowania Louisa. Z jednej strony byłam wściekła, że Louis doprowadził go do płaczu, a z drugiej strony uwielbiałam go za to, że dowiedziałam się, że nam na sobie zależy.
Louis pociągnął nosem.
-Kochasz go?- Zapytał
-Tak.- Odpowiedziałam ze łzami w oczach.
- W takim razie moja misja zakończona pomyślnie. A teraz pozwolisz, że pójdę powiedzieć o tym Niallowi i przeprosić go za to. O 21 będziemy w hotelu, więc bądź na skype, pogadacie sobie szczerze. Miło było cię poznać, pa.
Nic nie odpowiedziałam. Kiwnęłam tylko głową na "cześć" i wyłączyłam komputer. Musiałam teraz iść do szkoły, jakby nic się nie stało...
________________________________
Podoba się? Zostaw komentarz i follownij mnie na twitterze. https://twitter.com/callmekalla To dla mnie ważne. :)
Skończył się czas wolny, musiałam wrócić do szkoły, dlatego potem nie rozmawialiśmy za często. Właściwie co tydzień. Raz w moje urodziny, potem w dzień dziecka.
Któregoś dnia, a był to już 12 czerwca, złapałam Nialla w godzinach porannych zanim poszłam do szkoły. Chociaż rozmawialiśmy już dość długo i czuliśmy się swobodnie w swoim towarzystwie, Niall był jakiś spięty.
-Co się dzieje?- Zapytałam.
-Nic.- Odpowiedział, nie patrząc na mnie.
-No weź, ja nikomu nie powiem, słowo.
-Widziałem dzisiaj... no nie mogę się pozbierać jeszcze...
-Co widziałeś, coś nie tak?
-No... słyszałaś pewnie, że ludzie łączą w parę Lou i Hazzę.
-No tak. Larry Stylinson.
-No to ten..
-Co?
-No widziałem... Oj Boże, nie chcesz wiedzieć.
-Właśnie, że chcę!
Serce zaczęło mi walić mocniej, bo domyślałam się o co chodzi.
-Ale nie powiesz nikomu?- Zapytał.- Obiecujesz?
-Obiecuję.
-No widziałem jak się całowali dzisiaj...
-O MATKO! A oni cię widzieli?
-Mam nadzieję, że nie.
-A mówili coś?
-Nie... właściwie to chyba nie, bo Lou głośno sapał.
-O mój Boże. Zgon.
-No zgon!
-I nie powiesz im o tym? Że ich widziałeś?
-Miałbym się przyznać? Już wcześniej myslałem, że coś jest na rzeczy. Brzydzę się ich, Kalla, co ja mam robić teraz?
-No jak to co? Pogadaj z nimi!
-Nie... nie potrafie.
Niall nagle uśmiechnął się.
-Mam pomysł.- Odparł. Wstał z krzesła i wybiegł z pokoju.
Nie miałam pojęcia co kombinuje, nie wiedziałam, czy sobie po prostu poszedł czy zaraz wróci.
Po dwóch minutach przybiegł, ale nie był sam. Trzymał Louisa za rękaw.
Niall poprawił koszulkę i włosy i posadził Louisa przed komputerem.
Serce podeszło mi do gardła. Zobaczyłam Louisa. On jednak miał zmieszaną minę i przyglądał mi się bardzo uważnie.
-Kim jesteś?- Zapytał, nie odrywając ode mnie wzroku.
-Ja jestem... znaczy mam.. Niall pomocy.- Wyksztusiłam, bo odebrało mi mowę.
-Kamila, jest polką, moja przyjaciółka.- Odparł blondyn i poklepał Louisa po ramieniu. Wytarł rękę w spodnie.
Powiedział przyjaciółka. O mój Boże.
-Cześć.- Odparł Louis i uśmiechnął się.
-Cześć.- Odpowiedziałam
-Chyba nie wiem po co mnie tu Niall przyprowadził, ale jestem.- Odparł Lou i spojrzał na Nialla.
-Kalla, proszę, ty wytłumacz- Powiedział Niall.- I powiedz mu to, co ja musiałbym powiedzieć, proszę.- Dodał i wyszedł z pokoju.
-Co to za konspiracje, co?- Zapytał mnie Lou
-No, słuchaj... Niall ma problem.
-To dlaczego sam ze mną nie porozmawia?
-Wstydzi się, w sumie to mu się nie dziwie.
-I ma pośrednika? Wykorzystuje cię?
-No można tak powiedzieć.
-To słucham.
-Lou to dla mnie też nie jest łatwe...
-No dawaj! Bo muszę wracać do mieszkania.
-Chodzi o Harrego.
-Co się stało?
-Bo... *zarumieniłam się* Niall was przyłapał. I chodzi o to, że... ja na prawdę nie mam nic do Larrego.
Tylko wytłumacz mu, powiedz, że to normalne, że milość nie zna wieku, płci, czasu...
Porozmawiaj z nim, proszę cię...
Lou zaczął się śmiać. Spuścił powietrze z ust i przygryzł wargę. Odwrócił się ( chyba chciał sprawdzić, czy Niall nie podsłuchuje ), przybliżył się do monitora i powiedział:
-Niall to głupek, teraz już o tym wiesz.
-No właśnie chyba nie...
-To była taka próba.- Przerwał mi Lou.- Niall miał sprawdzić 3 rzeczy. Czy można ci zaufać, czy będziesz akceptować jego przyjaciół w każdej formie i czy wierzysz w miłość w każdej postaci. Oczywiście nie zgodziłem się na to, ale jak widać świetnie poradził sobie we wkręceniu mnie w tą akcję mimo wszystko. Między mną a Harrym nic nie ma, przyjaźnimy się, ale to tylko przyjaźń. Jestem z Eleanor.
Przez chwilę nie mogłam mu nic odpowiedzieć. Zamurowało mnie. Znowu próba? I zdałam ją? Jezu.
-Teraz juz wiesz, że Niall nie potrafi niczego załatwić sam. To oferma, niedorozwój i tchórz. Trochę ci współczuje, że coś do ciebie czuje.
- Zaraz.- Dodałam wreszcie.- Niall coś do mnie czuje?
-No chyba tak, można z tego tak wywnioskować. Ale słuchaj mnie Kall, to oferma. Myślisz, że dlaczego on nie ma dziewczyny. I jest wiele innych jego gorszych cech.
W tym momencie do pokoju wszedł Niall.
-Dzięki stary.- Mówił ze łzami w oczach.- Na prawdę dzięki.
I wybiegł. Zauważyłam, że słyszał naszą rozmowę, bo płakał.
On był taki wrażliwy. W tym momencie nie wytrzymałam.
-Coś ty zrobił???- Zaczęłam krzyczeć na Louisa.- Dlaczego to zrobiłeś??? Jak mogłeś???
Nie mogłam sie uspokoić i zaczęłam płakać.
- Nie rozumiesz debilu, że ja Nialla kocham? Nie rozumiesz, że ja mu tego nie powiem w oczy?
Louis schował twarz w dłonie.
Widziałam, że było mu strasznie głupio. Żeczywiście Niall zrobił to bardzo dziwnie, ale nie przewidział zachowania Louisa. Z jednej strony byłam wściekła, że Louis doprowadził go do płaczu, a z drugiej strony uwielbiałam go za to, że dowiedziałam się, że nam na sobie zależy.
Louis pociągnął nosem.
-Kochasz go?- Zapytał
-Tak.- Odpowiedziałam ze łzami w oczach.
- W takim razie moja misja zakończona pomyślnie. A teraz pozwolisz, że pójdę powiedzieć o tym Niallowi i przeprosić go za to. O 21 będziemy w hotelu, więc bądź na skype, pogadacie sobie szczerze. Miło było cię poznać, pa.
Nic nie odpowiedziałam. Kiwnęłam tylko głową na "cześć" i wyłączyłam komputer. Musiałam teraz iść do szkoły, jakby nic się nie stało...
________________________________
Podoba się? Zostaw komentarz i follownij mnie na twitterze. https://twitter.com/callmekalla To dla mnie ważne. :)
niedziela, 17 marca 2013
Rozdział IV- Niall
Przez chwilę myślałam, że się po prostu nie obudziłam. Przecież to było jak sen. Wspaniały sen ze wspaniałym zakończeniem. Oczywiście ani chwili dłużej nie czekałam z odpowiedzią. Wysłałam mój numer, odpaliłam Gadu i czekałam..
Właściwie to co ja sobie wyobrażałam. Było bardzo fajnie, że Niall chciał ze mną porozmawiać, ale czy to nie odbije się na mojej psychice? Musiałam długo zastanawiać się, co mu powiedzieć. No KOCHAM CIĘ NIALL JESTEŚ MOIM SKARBEM nie wchodziło w grę. Już sobie zasłużyłam na dobre zdanie u Jenny.
Nie wiem ile minęło. Podejrzewam, że zaczęłam liczyć czas po 3 godzinach. Cały czas czekałam. Oczywiście skupienie sie na czymś innym nie wchodziło w grę. Minęło 6 godzin i czułam, że dłużej już nie mogę . Dalej obmyślałam pytania, jakie mu zadam. Co on odpowie nie grało roli! Liczył się czas, którego mi bardzo brakowało. Kłopoty w szkole, strata przyjaciółki i brak marzeń, fantazji. Właściwie to norma. Od małego nie miałam za bardzo szczęścia. Nic mi się nie udawało. Może najwyższa pora na spełnienie jakiegoś wyjątkowego marzenia. Byłam pewna, że tak. Była już 23:43 i ocknął mnie dźwięk przychodzącej wiadomości...
Zawał
.
Czyli napisał do mnie.
Krótko, zwięźle i na temat. Możnaby powiedzieć, że on nie zastanawiał się długo, co napisać. Właściwie dla niego to przecież nie problem. Napewno pisze tak codziennie.
Za to lubiłam gadu. Szybka wymiana zdań, możnaby powiedzieć.
Niall: Cześć :) Jak się dzisiaj czujesz?
Ja: Bardzo dobrze, a ty?
Niall: Jestem zmęczony po całym dniu nagrań.
Ja: To może nie będę ci przeszkadzać?
...
Potem nie odpisywał. Wzruszyłam ramionami i weszłam na twittera.
I nagle dźwięk gadu.
Niall: Masz skype?
Ja: Mam.
Niall: To porozmawiamy sobie w 4 oczy?
Kolejny zawał. Jeszcze troche i zabraliby mnie na pogotowie.
Ja: Pewnie. (podałam mu mojego nicka )
Niall: To założę nowe konto żeby nam nikt nie przeszkadzał.
Ja: Czekam.
Tym razem czekanie przypominało horror. Co chwile odświeżałam skype i piłam wodę.
Minęło 10 minut i nagle...
Odebrałam.
Przede mną w okienku pojawił się Niall.
Wyglądał tak... seksownie.
Potargane włosy, biały podkoszulek i kanapka w ręku.
Zapomniałam o tym, że jestem okropnie potargana.
Niall zaczął rozmowę.
Niall: Cześć mała.
Ja ( cała czerwona): Cześć Niall.
Niall zbliżył się do kamerki i uśmiechną.
Niall: A co ty tak wyglądasz, jakbyś Nialla Horana zobaczyła?
I zaczął się śmiać tym swoim słodkim śmiechem.
Ja: Nie wiem co powiedzieć... Zatkało mnie.
Niall: Myślałaś, że to żart?
Ja: Nie, wierzyłam Jenny.
Niall: O Jenny ! Właśnie. Kazała ci przekazać pozdrowienia.
Ja: Dziękuję.
Niall: Co ty tam masz co stoi za tobą?
Ja: Moja gitara.
Niall: Pogramy coś?
Ja: Nie wiem, Niall jest już po 1 w nocy.
Niall spojrzał na zegarek na ścianie.
Niall: Jejciu faktycznie sie zasiedziałem troche.
Ja: Mogę mnieć do ciebie jedną prośbę?
Niall: Zależy co, bo kanapki ci nie oddam.
Ja: Spokojnie, już jadłam haha
Niall: Chcesz, żebym ci coś zaśpiewał?
Ja: Nie.. Po prostu podziękuj ode mnie Jenny. Dzisiaj .. ( spojrzałam na kalendarz) 1 Maja 2013, to najpiękniejszy dzień w moim życiu.
Serce waliło mi jak szalone. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam płakać.
Niall: Nie płacz, to nie jest nasza ostatania rozmowa, odezwe się jeszcze.
Otarłam łzy.
Ja: Pewnie każdej tak obiecujesz..
Niall: Jak każdej? Tylko z tobą chciałem rozmawiać na skype ! Specjalnie założyłem konto.
Ja: To by było za piękne...
Niall westchnął, poprawił włosy i oparł głowę na rękach.
Niall: Powiem ci coś w tajemnicy.
Ja: Mów!
Niall: Nigdy nie rozmawiałem z fanką na skype.
Jak ten czas zleciał. Gadaliśmy jeszcze pół godziny. Nie mogłam w to uwierzyć.
Ja: Niall obiecaj mi, że pogadamy jutro ale o jakiejś ludzkiej godzinie...
Niall: Obiecuje, dobrze mi sie z tobą rozmawia. Masz słodki akcent.
Ja: Dzięki, ty też .
Zaśmiałam się.
Ja: Powiesz mi coś na dobranoc?
Niall: Powiem. Śliczna jesteś.
Zmieszałam się.
Ja: To ja też powiem, że jesteś śliczny.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
Niall: Kolorowych snów, czy jak wy tam mówicie...
Ja: Może być jednokierunkowych.
Niall: To Niallowych jeszcze.
Ja: Dobranoc.
Niall pomachał mi i wyłączył się.
Zamknęłam komputer i rozpłakałam się. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu.
Oczywiście już nie zasnęłam tej nocy.
____________________________________________________________________
Podoba się? Zostaw komentarz ! I follownij mnie na twitterze https://twitter.com/callmekalla
Właściwie to co ja sobie wyobrażałam. Było bardzo fajnie, że Niall chciał ze mną porozmawiać, ale czy to nie odbije się na mojej psychice? Musiałam długo zastanawiać się, co mu powiedzieć. No KOCHAM CIĘ NIALL JESTEŚ MOIM SKARBEM nie wchodziło w grę. Już sobie zasłużyłam na dobre zdanie u Jenny.
Nie wiem ile minęło. Podejrzewam, że zaczęłam liczyć czas po 3 godzinach. Cały czas czekałam. Oczywiście skupienie sie na czymś innym nie wchodziło w grę. Minęło 6 godzin i czułam, że dłużej już nie mogę . Dalej obmyślałam pytania, jakie mu zadam. Co on odpowie nie grało roli! Liczył się czas, którego mi bardzo brakowało. Kłopoty w szkole, strata przyjaciółki i brak marzeń, fantazji. Właściwie to norma. Od małego nie miałam za bardzo szczęścia. Nic mi się nie udawało. Może najwyższa pora na spełnienie jakiegoś wyjątkowego marzenia. Byłam pewna, że tak. Była już 23:43 i ocknął mnie dźwięk przychodzącej wiadomości...
Zawał
.
Czyli napisał do mnie.
Krótko, zwięźle i na temat. Możnaby powiedzieć, że on nie zastanawiał się długo, co napisać. Właściwie dla niego to przecież nie problem. Napewno pisze tak codziennie.
Za to lubiłam gadu. Szybka wymiana zdań, możnaby powiedzieć.
Niall: Cześć :) Jak się dzisiaj czujesz?
Ja: Bardzo dobrze, a ty?
Niall: Jestem zmęczony po całym dniu nagrań.
Ja: To może nie będę ci przeszkadzać?
...
Potem nie odpisywał. Wzruszyłam ramionami i weszłam na twittera.
I nagle dźwięk gadu.
Niall: Masz skype?
Ja: Mam.
Niall: To porozmawiamy sobie w 4 oczy?
Kolejny zawał. Jeszcze troche i zabraliby mnie na pogotowie.
Ja: Pewnie. (podałam mu mojego nicka )
Niall: To założę nowe konto żeby nam nikt nie przeszkadzał.
Ja: Czekam.
Tym razem czekanie przypominało horror. Co chwile odświeżałam skype i piłam wodę.
Minęło 10 minut i nagle...
Odebrałam.
Przede mną w okienku pojawił się Niall.
Wyglądał tak... seksownie.
Potargane włosy, biały podkoszulek i kanapka w ręku.
Zapomniałam o tym, że jestem okropnie potargana.
Niall zaczął rozmowę.
Niall: Cześć mała.
Ja ( cała czerwona): Cześć Niall.
Niall zbliżył się do kamerki i uśmiechną.
Niall: A co ty tak wyglądasz, jakbyś Nialla Horana zobaczyła?
I zaczął się śmiać tym swoim słodkim śmiechem.
Ja: Nie wiem co powiedzieć... Zatkało mnie.
Niall: Myślałaś, że to żart?
Ja: Nie, wierzyłam Jenny.
Niall: O Jenny ! Właśnie. Kazała ci przekazać pozdrowienia.
Ja: Dziękuję.
Niall: Co ty tam masz co stoi za tobą?
Ja: Moja gitara.
Niall: Pogramy coś?
Ja: Nie wiem, Niall jest już po 1 w nocy.
Niall spojrzał na zegarek na ścianie.
Niall: Jejciu faktycznie sie zasiedziałem troche.
Ja: Mogę mnieć do ciebie jedną prośbę?
Niall: Zależy co, bo kanapki ci nie oddam.
Ja: Spokojnie, już jadłam haha
Niall: Chcesz, żebym ci coś zaśpiewał?
Ja: Nie.. Po prostu podziękuj ode mnie Jenny. Dzisiaj .. ( spojrzałam na kalendarz) 1 Maja 2013, to najpiękniejszy dzień w moim życiu.
Serce waliło mi jak szalone. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam płakać.
Niall: Nie płacz, to nie jest nasza ostatania rozmowa, odezwe się jeszcze.
Otarłam łzy.
Ja: Pewnie każdej tak obiecujesz..
Niall: Jak każdej? Tylko z tobą chciałem rozmawiać na skype ! Specjalnie założyłem konto.
Ja: To by było za piękne...
Niall westchnął, poprawił włosy i oparł głowę na rękach.
Niall: Powiem ci coś w tajemnicy.
Ja: Mów!
Niall: Nigdy nie rozmawiałem z fanką na skype.
Jak ten czas zleciał. Gadaliśmy jeszcze pół godziny. Nie mogłam w to uwierzyć.
Ja: Niall obiecaj mi, że pogadamy jutro ale o jakiejś ludzkiej godzinie...
Niall: Obiecuje, dobrze mi sie z tobą rozmawia. Masz słodki akcent.
Ja: Dzięki, ty też .
Zaśmiałam się.
Ja: Powiesz mi coś na dobranoc?
Niall: Powiem. Śliczna jesteś.
Zmieszałam się.
Ja: To ja też powiem, że jesteś śliczny.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
Niall: Kolorowych snów, czy jak wy tam mówicie...
Ja: Może być jednokierunkowych.
Niall: To Niallowych jeszcze.
Ja: Dobranoc.
Niall pomachał mi i wyłączył się.
Zamknęłam komputer i rozpłakałam się. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu.
Oczywiście już nie zasnęłam tej nocy.
____________________________________________________________________
Podoba się? Zostaw komentarz ! I follownij mnie na twitterze https://twitter.com/callmekalla
sobota, 16 marca 2013
Rozdział III - Zupełnie inny świat
Przez całą noc nie mogłam zasnąć. W głowie miałam różne, dziwne myśli. Odpisać? Mam taką wyjątkową okazję, żeby wypytać się o wszystko. Nie wiedziałam od czego zacząć, żeby nie wyjść na idiotkę. Spałam może jakieś 2 może 3 godziny. Na dworze było bardzo ciepło. Zbliżał się maj. Wstałam i usiadłam do komputera. Bałam się, że to był tylko sen. Z trzęsącymi rękami zaczęłam pisać...
"Cześć Niall. Mam na imię Kamila, ale wszyscy mówią do mnie Kalla. Jestem twoją fanką. Mieszkam w Polsce..."
Nic więcej nie przyszło mi do głowy. A może najpierw napisać do Jenny? Nie, to głupi pomysł...
Myślałam jeszcze długo czy wysłać tę jakże tandetną wiadomość. Bo przecież kurde to jest gwiazda! Ciekawe z iloma fankami mógłby teraz rozmawiać. To było głupie. Nie wiedziałam czy robie dobrze.
A co mi tam! Pomyślałam i wcisnęłam Enter.
I wyłączyłam komputer. Nie chciałam wiedzieć czy mi odpisze, czy nie.
Mogłam w sumie napisać do Jenny, że nie chce, aby wziął mnie za wariatkę.
To było bardzo stresujące. Ciekawe ile dziewczyn chciałoby być teraz na moim miejscu. Tak by się cieszyły, a ja? Ja nawet nie napisałam na twitterze, że do mnie napisał. Bo wiedziałam, że jak to wyjdzie na jaw, Niall nie napisze do mnie drugi raz. A może na tym polegał kolejny podstęp Jenny?
Przez cały dzień nie mogłam pozbierać myśli. Nie skupiłam się na żadnej lekcji, chociaż zbliżał sie koniec roku, a moje oceny pozostawiały wiele do życzenia.
Nie wytrzymałam. Powiedziałam na przerwie o wszystkim mojej przyjaciółce.
-Jaja sobie ze mnie robisz.- Odparła Tori.
-Naprawdę tak było, proszę uwierz mi, że nie kłamie.
-Na jakiej podstawie niby mam ci uwierzyć. Nagle zaczyna do ciebie pisać ich stylistka, potem mówi, że jesteś inna niż wszyscy, a potem pisze do ciebie Niall Horan. Ogarnij się, smok też był w tej bajce?
-No, ale...
-Co ale?
-Zrobiłam zrzut ekranu... Tej rozmowy.
Pokazałam Wiktorii ten obraz.
-Fotoshop- Odparła Tori.- I proszę, nie rób sobie ze mnie jaj. Jutro sprawdzian z Historii, lepiej się do niego naucz, jak chcesz zdać...
I poszła. Olała mnie. Czyli ona nie jest moją przyjaciółką. Najpierw cały czas śmiała się, że lubie 1D, a teraz jeszcze to.
To był dziwny dzień. Wróciłam bardzo zmęczona. Siadłam na twittera i zniechęcona weszłam w interakcje. Była tylko jedna wiadomosć. Od Jenny. W sumie straciłam już nadzieję, że Niall będzie chciał ze mną porozmawiać. Bo niby dlaczego. Nie wie nawet kim jestem, co lubię itd. Nie wie niczego.
Zaczęłam czytać wiadomość. Znowu przeżyłam mini zawał serca.
"Kalla, Niall nie może ci odpisać, bo ma za duży spam na interakcjach. Kazał przekazać ci, że założył sobie to wasze jak to się mówi? GG. Podaj mi swój numer i jakoś się odezwie. On też jest pod wrażeniem twojej osoby. Nie martw się, czytał nasze wiadomości i ma o tobie ogólne pojęcie. Masz szczęście dziewczyno :) I teraz mam do ciebie prośbę... To już nie są żarty, nikt nie może sie dowiedzieć o tym numerze. Daje ci szansę, bo uważam, że na nią zasługujesz. Pozdrawiam :3"
___________________________________________________________
Jeżeli blog ci się podoba follownij mnie na twitterze https://twitter.com/callmekalla i pozostaw komentarz. To dla mnie bardzo ważne.
"Cześć Niall. Mam na imię Kamila, ale wszyscy mówią do mnie Kalla. Jestem twoją fanką. Mieszkam w Polsce..."
Nic więcej nie przyszło mi do głowy. A może najpierw napisać do Jenny? Nie, to głupi pomysł...
Myślałam jeszcze długo czy wysłać tę jakże tandetną wiadomość. Bo przecież kurde to jest gwiazda! Ciekawe z iloma fankami mógłby teraz rozmawiać. To było głupie. Nie wiedziałam czy robie dobrze.
A co mi tam! Pomyślałam i wcisnęłam Enter.
I wyłączyłam komputer. Nie chciałam wiedzieć czy mi odpisze, czy nie.
Mogłam w sumie napisać do Jenny, że nie chce, aby wziął mnie za wariatkę.
To było bardzo stresujące. Ciekawe ile dziewczyn chciałoby być teraz na moim miejscu. Tak by się cieszyły, a ja? Ja nawet nie napisałam na twitterze, że do mnie napisał. Bo wiedziałam, że jak to wyjdzie na jaw, Niall nie napisze do mnie drugi raz. A może na tym polegał kolejny podstęp Jenny?
Przez cały dzień nie mogłam pozbierać myśli. Nie skupiłam się na żadnej lekcji, chociaż zbliżał sie koniec roku, a moje oceny pozostawiały wiele do życzenia.
Nie wytrzymałam. Powiedziałam na przerwie o wszystkim mojej przyjaciółce.
-Jaja sobie ze mnie robisz.- Odparła Tori.
-Naprawdę tak było, proszę uwierz mi, że nie kłamie.
-Na jakiej podstawie niby mam ci uwierzyć. Nagle zaczyna do ciebie pisać ich stylistka, potem mówi, że jesteś inna niż wszyscy, a potem pisze do ciebie Niall Horan. Ogarnij się, smok też był w tej bajce?
-No, ale...
-Co ale?
-Zrobiłam zrzut ekranu... Tej rozmowy.
Pokazałam Wiktorii ten obraz.
-Fotoshop- Odparła Tori.- I proszę, nie rób sobie ze mnie jaj. Jutro sprawdzian z Historii, lepiej się do niego naucz, jak chcesz zdać...
I poszła. Olała mnie. Czyli ona nie jest moją przyjaciółką. Najpierw cały czas śmiała się, że lubie 1D, a teraz jeszcze to.
To był dziwny dzień. Wróciłam bardzo zmęczona. Siadłam na twittera i zniechęcona weszłam w interakcje. Była tylko jedna wiadomosć. Od Jenny. W sumie straciłam już nadzieję, że Niall będzie chciał ze mną porozmawiać. Bo niby dlaczego. Nie wie nawet kim jestem, co lubię itd. Nie wie niczego.
Zaczęłam czytać wiadomość. Znowu przeżyłam mini zawał serca.
"Kalla, Niall nie może ci odpisać, bo ma za duży spam na interakcjach. Kazał przekazać ci, że założył sobie to wasze jak to się mówi? GG. Podaj mi swój numer i jakoś się odezwie. On też jest pod wrażeniem twojej osoby. Nie martw się, czytał nasze wiadomości i ma o tobie ogólne pojęcie. Masz szczęście dziewczyno :) I teraz mam do ciebie prośbę... To już nie są żarty, nikt nie może sie dowiedzieć o tym numerze. Daje ci szansę, bo uważam, że na nią zasługujesz. Pozdrawiam :3"
___________________________________________________________
Jeżeli blog ci się podoba follownij mnie na twitterze https://twitter.com/callmekalla i pozostaw komentarz. To dla mnie bardzo ważne.
piątek, 15 marca 2013
Rozdział II- Nikt nie może się o tym dowiedzieć.
Tak, to był dziwny okres. Czekałam na to, że Jenny mi odpisze. Nie odpisywała już trzeci dzień. Dałam sobie spokój. Któregoś dnia dostałam wiadomość. Od Jenny. : "Tak po prostu dałaś sobie spokój? Odpuściłaś, nie spamowałaś? Nie jesteś taka jak większość Directioners..."
Odpisała. Jeju odpisała!!! Byłam taka szczęśliwa. A więc zostałam wystawiona na próbę. Szybko odpisałam -Nie chciałam ci przeszkadzać...
-Ty nie chciałaś mi przeszkadzać?- Odpisała zdziwiona Jenny- Chyba żartujesz?
-Nie żartuje, wiem, ile chłopcy mają teraz na głowie , i że na pewno nie będą chcieli zamienić ze mną żadnego słowa.- Odpisałam zdeterminowana.
-Wiesz Kalla, na prawdę mi imponujesz. Stawiasz uczucia chłopaków ponad swoje.
-Nie wydaje mi się.
-A teraz powiedz tak poważnie: Chcesz pogadać z którymś na czacie?
Nie wiedziałam co odpisać. Z jednej strony świetnie znałam angielski i bardzo chciałam porozmawiać z Niallem chociaż przez chwilę. Ale jeżeli jest to kolejna próba?
Zastanawiałam się nad odpowiedzią chyba ze 2h. W końcu wykończona odpisałam...
-Nie chce się narzucać. Ale tak bardzo chciałabym zobaczyć zwykłe: Hi, How are you Kalla? napisane przez samego Nialla Horana.
Nie minęło 15 minut gdy na moim profilu pojawiła się prywatna wiadomość.
Musiałam chwilę ochłonąć, pozbierać myśli. Wstałam od laptopa i otworzyłam okno żeby pooddychać świeżym powietrzem. Serce waliło mi jak szalone i nie mogłam się powstrzymać od płaczu.W końcu siadłam jeszcze raz do laptopa. Ze łzami w oczach odświeżyłam wiadomości. Ręce trzęsły mi się jak szalone. Nie mogłam opanować łez. Pytacie, skąd u mnie takie zachowanie? Ta prywatna wiadomość była.... od Nialla. A jej treść brzmiała: Hi, How are you Kalla?...
Odpisała. Jeju odpisała!!! Byłam taka szczęśliwa. A więc zostałam wystawiona na próbę. Szybko odpisałam -Nie chciałam ci przeszkadzać...
-Ty nie chciałaś mi przeszkadzać?- Odpisała zdziwiona Jenny- Chyba żartujesz?
-Nie żartuje, wiem, ile chłopcy mają teraz na głowie , i że na pewno nie będą chcieli zamienić ze mną żadnego słowa.- Odpisałam zdeterminowana.
-Wiesz Kalla, na prawdę mi imponujesz. Stawiasz uczucia chłopaków ponad swoje.
-Nie wydaje mi się.
-A teraz powiedz tak poważnie: Chcesz pogadać z którymś na czacie?
Nie wiedziałam co odpisać. Z jednej strony świetnie znałam angielski i bardzo chciałam porozmawiać z Niallem chociaż przez chwilę. Ale jeżeli jest to kolejna próba?
Zastanawiałam się nad odpowiedzią chyba ze 2h. W końcu wykończona odpisałam...
-Nie chce się narzucać. Ale tak bardzo chciałabym zobaczyć zwykłe: Hi, How are you Kalla? napisane przez samego Nialla Horana.
Nie minęło 15 minut gdy na moim profilu pojawiła się prywatna wiadomość.
Musiałam chwilę ochłonąć, pozbierać myśli. Wstałam od laptopa i otworzyłam okno żeby pooddychać świeżym powietrzem. Serce waliło mi jak szalone i nie mogłam się powstrzymać od płaczu.W końcu siadłam jeszcze raz do laptopa. Ze łzami w oczach odświeżyłam wiadomości. Ręce trzęsły mi się jak szalone. Nie mogłam opanować łez. Pytacie, skąd u mnie takie zachowanie? Ta prywatna wiadomość była.... od Nialla. A jej treść brzmiała: Hi, How are you Kalla?...
Rozdział I - Jestem kalla.
Obudziłam się około godziny 9. Było dość pogodnie, chociaż wiał lekki wiatr. Zbliżał się weekend majowy, a ja nie miałam jeszcze żadnych planów. Powietrze pachniało już wiosną i coraz chętniej wstawałam do szkoły. Chodziłam do liceum, do I klasy. Niby norma, prawda? A jednak byłam troszkę inna niż moi rówieśnicy. Miałam 17 lat. No prawie 17... i, co było trudne do ogarnięcia, byłam zafascynowana Brytyjsko-Irlandzkim boysbandem One Direction. Na ich muzykę poświęcałam baardzo dużo mojego wolnego czasu. Nie spotkałam się jednak z akceptacja wśród moich przyjaciół. Było mi ciężko, ale znosiłam moją odmienność. Uśmiech na twarzy powodował u mnie Twitter. Tak, tylko Twitter. Wracałam ze szkoły, włączałam muzykę i twittowałam . Czasem długie, długie godziny nie odrabiając lekcji, nie ucząc się. Dni i tygodnie mijały szybko. Wracając do tamtego dnia... Jak zwykle siadłam na twittera. Ogarnęłam swoje interakcje i zobaczyłam, że dostałam prywatną wiadomość. ( Była po angielsku) : "Cześć. Mam na imię Jenny i mieszkam w Londynie, chciałabys ze mną chwilę porozmawiać? :) " Zmieszałam się. Ta dziewczyna miała ponad 250 000 follownięć. To było dziwne. Odpisałam jej: "Oczywiście, że tak :3 Co u ciebie słychać?" Nasza rozmowa trwała jakieś 2 godziny. Opowiadałam jej o swoich pasjach, o tym, że śpiewam czasem, gram na gitarze... Ogólnie dowiedziałyśmy się o sobie bardzo dużo. Rozmawiałyśmy ze sobą często. Ona pytała się, co u mnie słychać, ja wypytywałam jak sie mieszka w Londynie, czy widziała kiedyś jakiegoś chłopaka z 1D na ulicy czy w jakimś sklepie. Ona trzymała mnie bardzo długo w niepewności i po 2 miesiącach naszej znajomości napisała do mnie taką wiadomość: "Myślę, że już czas, żeby ci coś powiedzieć." Szczerze, byłam trochę przerażona. Bo co ona mi może powiedzieć. Mam na imie Franek i chce cie zgwałcić? xd Nie, trochę mnie zatkało. Po czym napisała dalej: " Owszem, mam na imię Jenny i mieszkam w Londynie, ale mam 25 lat i jestem stylistką chłopaków." OMG. Zamurowało mnie. Ich stylistka podawała się za 18 letnią dziewczynę i pisała ze mną... o tak o? Nie mogłam uwierzyć, że spotkało mnie takie szczęście. Nie wiedziałam co jej odpisać. Odpisałam tylko: "Bardzo się cieszę, że poświęciłaś dla mnie tyle czasu." Jenny nie odpisywała mi długo. Myślałam, że to koniec, że ten piękny czas się skończył. Jakże się myliłam... on się dopiero powoli zaczynał...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





