Co za szczęście, że nie musiałam chodzić do szkoły (weekend majowy, matury itp.) bo całe dnie spędzałam przy komputerze czekając na Nialla. Czasem był późnym wieczorem, czasem nie było go wogóle. Każda rozmowa była dla mnie jak piękny sen. Rozmawialiśmy o wszystkim. Po jakimś czasie przestałam się ekscytować i rozmawiałam z nim jak z przyjacielem, któremu mogę powiedzieć wszystko. Nigdy nie pomyślałam, że to się tak skończy.
Skończył się czas wolny, musiałam wrócić do szkoły, dlatego potem nie rozmawialiśmy za często. Właściwie co tydzień. Raz w moje urodziny, potem w dzień dziecka.
Któregoś dnia, a był to już 12 czerwca, złapałam Nialla w godzinach porannych zanim poszłam do szkoły. Chociaż rozmawialiśmy już dość długo i czuliśmy się swobodnie w swoim towarzystwie, Niall był jakiś spięty.
-Co się dzieje?- Zapytałam.
-Nic.- Odpowiedział, nie patrząc na mnie.
-No weź, ja nikomu nie powiem, słowo.
-Widziałem dzisiaj... no nie mogę się pozbierać jeszcze...
-Co widziałeś, coś nie tak?
-No... słyszałaś pewnie, że ludzie łączą w parę Lou i Hazzę.
-No tak. Larry Stylinson.
-No to ten..
-Co?
-No widziałem... Oj Boże, nie chcesz wiedzieć.
-Właśnie, że chcę!
Serce zaczęło mi walić mocniej, bo domyślałam się o co chodzi.
-Ale nie powiesz nikomu?- Zapytał.- Obiecujesz?
-Obiecuję.
-No widziałem jak się całowali dzisiaj...
-O MATKO! A oni cię widzieli?
-Mam nadzieję, że nie.
-A mówili coś?
-Nie... właściwie to chyba nie, bo Lou głośno sapał.
-O mój Boże. Zgon.
-No zgon!
-I nie powiesz im o tym? Że ich widziałeś?
-Miałbym się przyznać? Już wcześniej myslałem, że coś jest na rzeczy. Brzydzę się ich, Kalla, co ja mam robić teraz?
-No jak to co? Pogadaj z nimi!
-Nie... nie potrafie.
Niall nagle uśmiechnął się.
-Mam pomysł.- Odparł. Wstał z krzesła i wybiegł z pokoju.
Nie miałam pojęcia co kombinuje, nie wiedziałam, czy sobie po prostu poszedł czy zaraz wróci.
Po dwóch minutach przybiegł, ale nie był sam. Trzymał Louisa za rękaw.
Niall poprawił koszulkę i włosy i posadził Louisa przed komputerem.
Serce podeszło mi do gardła. Zobaczyłam Louisa. On jednak miał zmieszaną minę i przyglądał mi się bardzo uważnie.
-Kim jesteś?- Zapytał, nie odrywając ode mnie wzroku.
-Ja jestem... znaczy mam.. Niall pomocy.- Wyksztusiłam, bo odebrało mi mowę.
-Kamila, jest polką, moja przyjaciółka.- Odparł blondyn i poklepał Louisa po ramieniu. Wytarł rękę w spodnie.
Powiedział przyjaciółka. O mój Boże.
-Cześć.- Odparł Louis i uśmiechnął się.
-Cześć.- Odpowiedziałam
-Chyba nie wiem po co mnie tu Niall przyprowadził, ale jestem.- Odparł Lou i spojrzał na Nialla.
-Kalla, proszę, ty wytłumacz- Powiedział Niall.- I powiedz mu to, co ja musiałbym powiedzieć, proszę.- Dodał i wyszedł z pokoju.
-Co to za konspiracje, co?- Zapytał mnie Lou
-No, słuchaj... Niall ma problem.
-To dlaczego sam ze mną nie porozmawia?
-Wstydzi się, w sumie to mu się nie dziwie.
-I ma pośrednika? Wykorzystuje cię?
-No można tak powiedzieć.
-To słucham.
-Lou to dla mnie też nie jest łatwe...
-No dawaj! Bo muszę wracać do mieszkania.
-Chodzi o Harrego.
-Co się stało?
-Bo... *zarumieniłam się* Niall was przyłapał. I chodzi o to, że... ja na prawdę nie mam nic do Larrego.
Tylko wytłumacz mu, powiedz, że to normalne, że milość nie zna wieku, płci, czasu...
Porozmawiaj z nim, proszę cię...
Lou zaczął się śmiać. Spuścił powietrze z ust i przygryzł wargę. Odwrócił się ( chyba chciał sprawdzić, czy Niall nie podsłuchuje ), przybliżył się do monitora i powiedział:
-Niall to głupek, teraz już o tym wiesz.
-No właśnie chyba nie...
-To była taka próba.- Przerwał mi Lou.- Niall miał sprawdzić 3 rzeczy. Czy można ci zaufać, czy będziesz akceptować jego przyjaciół w każdej formie i czy wierzysz w miłość w każdej postaci. Oczywiście nie zgodziłem się na to, ale jak widać świetnie poradził sobie we wkręceniu mnie w tą akcję mimo wszystko. Między mną a Harrym nic nie ma, przyjaźnimy się, ale to tylko przyjaźń. Jestem z Eleanor.
Przez chwilę nie mogłam mu nic odpowiedzieć. Zamurowało mnie. Znowu próba? I zdałam ją? Jezu.
-Teraz juz wiesz, że Niall nie potrafi niczego załatwić sam. To oferma, niedorozwój i tchórz. Trochę ci współczuje, że coś do ciebie czuje.
- Zaraz.- Dodałam wreszcie.- Niall coś do mnie czuje?
-No chyba tak, można z tego tak wywnioskować. Ale słuchaj mnie Kall, to oferma. Myślisz, że dlaczego on nie ma dziewczyny. I jest wiele innych jego gorszych cech.
W tym momencie do pokoju wszedł Niall.
-Dzięki stary.- Mówił ze łzami w oczach.- Na prawdę dzięki.
I wybiegł. Zauważyłam, że słyszał naszą rozmowę, bo płakał.
On był taki wrażliwy. W tym momencie nie wytrzymałam.
-Coś ty zrobił???- Zaczęłam krzyczeć na Louisa.- Dlaczego to zrobiłeś??? Jak mogłeś???
Nie mogłam sie uspokoić i zaczęłam płakać.
- Nie rozumiesz debilu, że ja Nialla kocham? Nie rozumiesz, że ja mu tego nie powiem w oczy?
Louis schował twarz w dłonie.
Widziałam, że było mu strasznie głupio. Żeczywiście Niall zrobił to bardzo dziwnie, ale nie przewidział zachowania Louisa. Z jednej strony byłam wściekła, że Louis doprowadził go do płaczu, a z drugiej strony uwielbiałam go za to, że dowiedziałam się, że nam na sobie zależy.
Louis pociągnął nosem.
-Kochasz go?- Zapytał
-Tak.- Odpowiedziałam ze łzami w oczach.
- W takim razie moja misja zakończona pomyślnie. A teraz pozwolisz, że pójdę powiedzieć o tym Niallowi i przeprosić go za to. O 21 będziemy w hotelu, więc bądź na skype, pogadacie sobie szczerze. Miło było cię poznać, pa.
Nic nie odpowiedziałam. Kiwnęłam tylko głową na "cześć" i wyłączyłam komputer. Musiałam teraz iść do szkoły, jakby nic się nie stało...
________________________________
Podoba się? Zostaw komentarz i follownij mnie na twitterze. https://twitter.com/callmekalla To dla mnie ważne. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz