My life <3
piątek, 15 marca 2013
Rozdział I - Jestem kalla.
Obudziłam się około godziny 9. Było dość pogodnie, chociaż wiał lekki wiatr. Zbliżał się weekend majowy, a ja nie miałam jeszcze żadnych planów. Powietrze pachniało już wiosną i coraz chętniej wstawałam do szkoły. Chodziłam do liceum, do I klasy. Niby norma, prawda? A jednak byłam troszkę inna niż moi rówieśnicy. Miałam 17 lat. No prawie 17... i, co było trudne do ogarnięcia, byłam zafascynowana Brytyjsko-Irlandzkim boysbandem One Direction. Na ich muzykę poświęcałam baardzo dużo mojego wolnego czasu. Nie spotkałam się jednak z akceptacja wśród moich przyjaciół. Było mi ciężko, ale znosiłam moją odmienność. Uśmiech na twarzy powodował u mnie Twitter. Tak, tylko Twitter. Wracałam ze szkoły, włączałam muzykę i twittowałam . Czasem długie, długie godziny nie odrabiając lekcji, nie ucząc się. Dni i tygodnie mijały szybko. Wracając do tamtego dnia... Jak zwykle siadłam na twittera. Ogarnęłam swoje interakcje i zobaczyłam, że dostałam prywatną wiadomość. ( Była po angielsku) : "Cześć. Mam na imię Jenny i mieszkam w Londynie, chciałabys ze mną chwilę porozmawiać? :) " Zmieszałam się. Ta dziewczyna miała ponad 250 000 follownięć. To było dziwne. Odpisałam jej: "Oczywiście, że tak :3 Co u ciebie słychać?" Nasza rozmowa trwała jakieś 2 godziny. Opowiadałam jej o swoich pasjach, o tym, że śpiewam czasem, gram na gitarze... Ogólnie dowiedziałyśmy się o sobie bardzo dużo. Rozmawiałyśmy ze sobą często. Ona pytała się, co u mnie słychać, ja wypytywałam jak sie mieszka w Londynie, czy widziała kiedyś jakiegoś chłopaka z 1D na ulicy czy w jakimś sklepie. Ona trzymała mnie bardzo długo w niepewności i po 2 miesiącach naszej znajomości napisała do mnie taką wiadomość: "Myślę, że już czas, żeby ci coś powiedzieć." Szczerze, byłam trochę przerażona. Bo co ona mi może powiedzieć. Mam na imie Franek i chce cie zgwałcić? xd Nie, trochę mnie zatkało. Po czym napisała dalej: " Owszem, mam na imię Jenny i mieszkam w Londynie, ale mam 25 lat i jestem stylistką chłopaków." OMG. Zamurowało mnie. Ich stylistka podawała się za 18 letnią dziewczynę i pisała ze mną... o tak o? Nie mogłam uwierzyć, że spotkało mnie takie szczęście. Nie wiedziałam co jej odpisać. Odpisałam tylko: "Bardzo się cieszę, że poświęciłaś dla mnie tyle czasu." Jenny nie odpisywała mi długo. Myślałam, że to koniec, że ten piękny czas się skończył. Jakże się myliłam... on się dopiero powoli zaczynał...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz