My life <3

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział VII- Spotkanie

Przez cały tydzień nic nie było w stanie zepsuć mi humoru. Nie dość, że poprawiłam wszystkie oceny i zakończyłam ten paskudny rok szkolny, to jeszcze rodzice pozwolili mi polecieć do Nialla na wakacje.
Codziennie rozmawialiśmy ze sobą bardzo długo. Kiedy Niall mnie widział, uśmiechał się szeroko,a ja byłam najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Praktycznie wiedziałam, że mam zapewnione idealne wakacje. Szkoda mi było tylko tych wszystkich ludzi, którzy krzywo patrzyli na mnie w szkole i na ulicy. Oprócz moich rodziców nikt przecież nie wiedział, że jestem w związku z Irlandczykiem, który śpiewa w najsłynniejszym boysbandzie na świecie. Jeszcze w kwietniu nie pomyślałabym nawet o tym, że pojadę gdzieś na wakacje, a teraz szaleje z radości.

I nastał dzień wylotu.
Niall zadzwonił do mnie już bardzo rano, 15 minut przed moim odlotem. Samolot wystartował punktualnie o 7:30.
Byłam tak bardzo podekscytowana, że wypiłam 3 litry wody przed odlotem z nerwów. Nigdy nie leciałam samolotem, ale nie bałam się. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Jakoś tak, byłam pewna.
Wyjęłam z torby laptopa i włączyłam Simsy. W samolocie nie było Wi-Fi, dlatego tylko ta gra musiała mnie zadowolić.
-Życzy sobie panienka coś do picia?- Zapytała stewardessa po 15 minutach lotu.
-Nie, dziękuję bardzo.- Odpowiedziałam, a w domyśle pomyślałam "Dzięki, ale rano wypiłam 3 litry kranówy, bo właśnie lecę do mojego chłopaka, spotkać się z nim pierwszy raz na żywo. A wie pani co? Tym chłopakiem jest Niall Horan".- A za ile będziemy w Londynie, bo muszę zadzwonić i powiedzieć?- Zapytałam z uśmiechem na ustach.
Stewardessa odwzajemniła uśmiech.
-Za 45 minut powinniśmy lądować.- Odpowiedziała i poszła dalej.

Siedziałam z jakimś chłopakiem ( na oko miał może 23-25 lat).
Po chwili zawiesił mi się komputer.
Wyłączyłam go i napisałam Niallowi, że będę na lotnisku za 45 minut.

Bardzo nudziło mi się czekanie, więc postanowiłam zagadać do sąsiada.
Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć.
-Pan też leci do Londynu?- Zapytałam, po czym zdałam sobie sprawę z gafy.
Chłopak zaczął się śmiać.
-Owszem, wracam do ojca na wakacje.-Odpowiedział po chwili, cały czas rozbawiony moją głupotą.- A ty do kogo lecisz?
-Do chłopaka.- Odpowiedziałam już bardzo poważnie.
- A on tam pracuje, czy co?
-Mieszka i pracuje.
-Związek na odległość? To nie jest męczące?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Popatrzyłam w głąb samolotu.
-No właśnie sprawdzam, czy nie będzie.- Odpowiedziałam wkońcu i spuściłam wzrok.
-To pierwszy raz lecisz?
-Tak.

I zapadła cisza. Rzeczywiście nie pomyślałam, co będzie po wakacjach. Ale postanowiłam, że nie będę teraz o tym myśleć. No bo czekały mnie chyba najlepsze wakacje życia. Nie było czasu na zamartwianie się przyszłością. Narazie jest perfekt!

Rozmawiałam z tym chłopakiem do końca lotu. Dowiedziałam się, że ma na imię Witek i też jest z Lublina.
Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów, żeby w razie czego umówić się, żeby wracać razem do Polski.

-Proszę Zapiąć pasy! Będziemy lądować w Londynie za 2 minuty, dziękujemy za skorzystanie z naszych usług.- Odezwał się głos z kabiny pilotów.

Cała w nerwach wysłałam esemesa do Nialla. Odpisał, że już na mnie czeka.

I wylądowałam. Pożegnałam się z Witkiem i wyszłam z samolotu.

Nialla nigdzie nie było, ale zobaczyłam, że dostałam esemesa.
'jestem na paringu, zejdź do mnie'.

Serce biło mi jak szalone, ale wiedziałam, że muszę iść.
Zeszłam na poziom lotniskowego parkingu.
Rozejrzałam się po samochodach i nagle usłyszałam.
-Kalla?- Zawołał Niall bardzo donośnie.
-Tu jestem!-Odkrzyknęłam.
Odwróciłam się i spotkaliśmy się wzrokiem.

Blondyn stał na drugim końcu parkingu i machał do mnie.
Czułam, że mi słabo.
Stał taki zdenerwowany, w brązowych spodniach, białych butach i czerwonej bluzie z kapturem.
Zdjął czarne okulary i zaczął biec w moją stronę. I ja zacząłam bieg ku niemu.
Spokaliśmy się w namiętnym uścisku. Czuliśmy nawzajem nasze ciężkie oddechy i to, jak mocno biją nam serca. Niall zacisnął swoje dłonie na moich plecach. Pocałował mnie w głowę i oparliśmy o siebie swoje czoła.
Rozpłakałam się na Niall śmiał się cicho, uśmiechając sie do mnie i zbliżając swoje usta do moich.
I utkwiliśmy w namiętnym pocałunku.
Potem nie mówiliśmy nic. Staliśmy przytuleni, pełni emocji.
Nagle usłyszałam jego kochany, niski głos.
-Kocham cię! Właśnie najbardziej teraz, w tym zapyziałym garażu.- I zaśmiał się, ocierając moje łzy z policzków.
Złapał ręką za mój podbródek i jeszcze raz pocałował mnie czule, odgarniając moje włosy z twarzy.
-Ja ciebie też bardzo kocham.-Wykrztusiłam wkońcu.

Niall złapał mnie za rękę i pociągnął w kierunku samochodu.
A miał czerwone, sportowe auto 2 osobowe.
Wrzucił moją walizkę do bagażnika i otworzył drzwi.

-Jak ci minęła podróż, opowiadaj!?- Zapytał chłopak, kiedy już wyjechaliśmy z parkingu.
-Wspaniale! Miałam dobre towarzystwo i komputer.- Powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
Niall patrzył się na mnie cały czas.
-Patrz na drogę!- Krzyknęłam.
Uśmiechnął się.
-Jak mam patrzeć na drogę, jak moja piękna dziewczyna siedzi obok mnie w samochodzie.
-Niall...
-Proszę pocałuj mnie jeszcze raz.
*cmoknęłam go w usta*
-A teraz patrz na drogę.
Niall zaśmiał się i odwrócił wzrok.
Wyjęłam z plecaka kanapkę.
Niall zabrał mi ją i zjadł.
-Kochanie, to było moje drugie śniadanie!- Krzyknęłam
-Pójdziemy gdzieś na jedzenie.- Odpowidział.
-Jestem zmęczona, wstałam chwilę po 5.
-To zamówimy coś do mieszkania. Będą chłopaki.
-Dobra. *wyjęłam słuchawki*.
-Co będziesz słuchać?
-Take me home.
-*zaśmiał się* to posłuchamy razem.
Wyjął płytę ze schowka i puścił.
Zaczął śpiewać LWWY a ja się dołączyłam.
Całą drogę śpiewaliśmy razem.
Nareszcie mogliśmy razem śpiewać na żywo.
Nagle Niall podjechał pod wielki apartamentowiec i wjechał na podziemny parking.
Wysiedliśmy z samochodu a Niall złapał mnie w pasie, przytulił i pocałował.
-Lubię cię całować w garażach.- Powiedział i parsknął śmiechem.
Wyjął moją walizkę z bagażnika i wsiedliśmy do windy.
-Które piętro?- Zapytałam.
-12.
Gdy wjechaliśmy na górę, Niall wyjął klucze od mieszkania i otworzył je.
Było wielkie.
3 duże pokoje, kuchnia i 2 łazienki.
-Po co ci takie duże mieszkanie?- Zapytałam.- Z kim będziesz tu mieszkał?
-Aktualnie z tobą.- Odpowiedział blondyn i wybuchnął śmiechem.
Zaprowadził mnie do pokoju.
-Rozgość się.- Powiedział i postawił moją walizkę na ziemi.
Wyjęłam swoje ulubione trampki do chodzenia po mieszkaniu.
Niall położył się na moim łóżku i przyciągnął mnie do siebie. Przytuliłam się mocno do jego klatki piersiowej.
Poczułam jego ciepło i bijące serce.
-Ty też jesteś taka szczęśliwa?- Wyszeptał chłopak.
Pocałowałam go w policzek.
- Tak. I okropnie głodna.
-Popatrz to tak jak ja!
-Ty zawsze jesteś głodny.
Niall poczochrał moje włosy i zaczął łaskotać po brzuchu.
Wybroniłam się i wstałam.
Blondyn oznajmił mi, że na chwile wychodzi coś załatwić, a ja mam się nigdzie nie ruszać.

Skorzystałam z okazji i poszłam do łazienki się odświeżyć.
Gdy skończyłam, usłyszałam, że ktoś usilnie puka do drzwi wejściowych.
W sypalni nie było nikogo, więc wyszłam do dużego pokoju.
Nagle Harry wyskoczył z pokoju Nialla i rzucił sie na mnie.
Odwzajemniłam uścisk, chociaż mocno się wystraszyłam.
-Harry, chcesz, żebym dostała ataku serca?- Zapytałam.
Hazza uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
-Pójdziesz teraz ze mną.- Krzyknął
-Niby gdzie, jak to, gdzie jest Niall??- Pytałam przestraszona.
Loczek zaśmiał się i wciągnął mnie do pokoju Nialla.
Gdy weszliśmy zobaczyłam wszystkich: Nialla, Eleanor i Louisa, Perri i Zayna, Danielle i Liama. Wszyscy zaczęli wiwatować, przytulać mnie, całować w policzek.
Niall wstał ze stołka, podszedł do mnie, objął w pasie i przytulił bardzo mocno.
-Witaj w twojej drugiej rodzinie, Kall.- Wyszeptał
- Dziękuję wam! Bardzo wam dziękuję.- Odpowiedziałam i jak to ja, zalałam się łzami.

Po chwili Niall wyszedł i wrócił z całym stołem żarcia.
Wszyscy rzucili się na pizzę, ciastka i cukierki.

Siedzieliśmy tak wspólnie aż do 16:30.
Potem skończyło się żarcie i wszyscy zaczęli się zbierać do domu.
Znowu zostałam sama z Niallem.

Irlandczyk przytulił mnie od tyłu i szepnął do ucha.
-No to co teraz robimy?
-Na pewno nie to, co myślisz.- Odpowiedziałam i wybuchnęłam śmiechem.- Pójdziemy na spacer!
Niall pocałował mnie w szyje i obrócił do siebie.
-Co tylko chcesz księżniczko, ale musimy trochę poczekać, aż paparazzi dadzą spokój. Wyjdziemy o 21.
-Cudownie. A do tego czasu co będziemy robić.- Zapytałam
-Hmmm... - Westchnął Niall.- Mam dobrą nalewkę porzeczkową...

____________________________________________________________

https://twitter.com/callmekalla

Trochę dłuższe ;3 Mam nadzieję, że się podoba. Postanowiłam, że następny rozdział dodam dopiero jak będzie 5 komentarzy bo wogóle nie komentujecie.

5 komentarzy:

  1. Cudowne, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i nie przestawaj pisać <3 Powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach @take_you_there

    OdpowiedzUsuń
  2. A jeśli cie zgwałci? ... D:
    Nie zostawiaj mnie w takiej niepewności!

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisz jeszcze. Tyle czasu czekam! D:

    OdpowiedzUsuń